W „Chłopcach z
Placu Broni” Ferenca Molnara jest pewna scena. Trójka chłopców ucieka przed
innymi chłopcami i chowa się w oranżerii Ogrodu Botanicznego. Jest noc,
niewiele widać. Uczynny Nemeczek wyciąga zapałki i zapala jedną z nich. W
powieści tłumaczonej przez Tadeusza Olszańskiego czytamy dokładnie: „wyjął z
kieszeni zapałki, kapnął na jedną z nich, zapałka zapłonęła.” Duża część
uczniów na pytanie „Czy Nemeczek kapnął na zapałkę wodą?” odpowiada: tak.
Jednak pod koniec XIX wieku na Węgrzech używano zapałek Janośa Irinyiego, na
które składały się draski z główką z dwutlenku ołowiu oraz kwas, którego kropla
powodowała zapłon. Uczniom trudno było porzucić swoje doświadczenia i przyjąć,
że płyn którego użył Nemeczek, to nie woda. Na zapałkę się przecież nie kapie.
Jednak tekst nie pozostawia wątpliwości: kapnął i zapałka zapłonęła. To nie
mogła być woda. A jednak, nie tyle logika, nie tyle nieumiejętność czytania ze
zrozumieniem, ile właśnie przywiązanie do tego, co znane, nie pozwalało
właściwie zrozumieć tekstu. Tylko zdolność porzucenia swoich doświadczeń może
doprowadzić nas do poznania prawdy.
Piłat w
rozmowie z Jezusem pyta nagle: „Co jest prawdą?” Stoi w obliczu prawdy, być
może już nigdy nie będzie miał okazji stać równie blisko niej, a jednak jej nie
widzi. Nie jest zdolny odstąpić od swoich przyzwyczajeń, nie dociera do niego,
że to, co znane, nie jest prawdą, że „truth ist out tere”. Tak następuje
poznanie tego, co istotne. Przez odrzucenie tego, co znane. Tak poznał św.
Paweł. Przytrafiła mu się droga do Damaszku, podczas której wszystko się
odwróciło. Porzucił swoje poprzednie zapatrywania, zbliżył się do prawdy.
Oto pierwszy
krok do poznania prawdy: być gotowym do porzucenia tego, co znane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz