Gdyby wszystko gruntownie przemyśleć, gdyby uporządkować i usystematyzować dane, okazałoby się, że możliwy jest tylko pesymizm. Nie dlatego, że wszelkie dane za nim przemawiają. Chodzi o medium, które formułować będzie wnioski. O myślenie logiczne i spekulatywne, o głęboką refleksyjność. Ono swą logiką, swym uporządkowaniem i swym przywiązaniem do nadrzędnej jasności, umożliwi tylko jeden rodzaj wniosku: pesymistyczny. Jeżeli świat jest optymistyczny, to dlatego, że nie zgadza się na abstrakcyjną jasność, na statyczność przeciwieństw. Świat jest dynamiczny, jest ambiwalentny i niezrozumiały. Umysł i logika potrafią go uprościć tylko do formy pesymistycznej. Jeśli nawet zdarzają się optymistyczne koncepcje filozoficzne, to są one zainspirowane różnego rodzaju wiarą, wiarą w nadrzędne pojęcia, w ludzkość, w rozwój, nie wynikają jednak ze spekulatywnych abstrakcji na temat faktów. Te ostatnie ujęte przez racjonalny rozum formułują tylko pesymistyczne wnioski. Imperatywy kategoryczne mogą zafundować nam optymizm, ale będzie on zawsze aprioryczny i indukcyjny. Droga dedukcji logicznej i dialektycznej prowadzi zawsze do pesymizmu.
Wnioski na temat świata są pesymistyczne tylko dlatego, że dane z obserwacji poddajemy działaniu logicznego rozumu, uabstrakcyjnieniu i spekulacji.
Jest pojęcie, które najlepiej obrazuje to zjawisko. To melancholia. Wedle pierwotnej, średniowiecznej etymologii, merencolie – jak zauważył Huizinga – oznacza jednocześnie: ponure usposobienie, poważną refleksję jak i fantazję.
Pesymizm jest tylko i wyłącznie zasługą umysłu: powagi i myślenia. Agelaści – tak nazywał Bachtin ludzi poważnych, z głową w chmurach, odciętych od prawdy ambiwalentnej rzeczywistości. Ludzi oficjalnych. Obowiązujących. Odartych z prawdy doświadczenia. Teologiczna, abstrakcyjna refleksja nad ambiwalentną nauką Chrystusa, prędzej czy później musiała doprowadzić do pesymistycznej i satanistycznej odrośli. Optymizm jest możliwy tylko na jeden sposób, jest on bowiem uzależniony od wiary, od bezwiednej akceptacji całej ambiwalencji życia. Uporządkowanie logiczne jest wciśnięciem spraw boskich w ramy ludzkiego umysłu, którego komplikacja kończy się na pesymizmie, która może zostać zwieńczona jedynie przez pesymizm, przez apostazję, ateizm i obojętność.
Niech mowa twoja będzie tak-tak, nie-nie. Jednoznacznie, ale są to ciągle przeciwieństwa. Nie mówi Biblia przecież, niech mowa twoja będzie tak-tak lub nie-nie. Nie każe wybierać. Każe jedynie zajmować jednoznaczne stanowisko. Pewne siebie. Nie jest to jednak pewność obowiązująca w oficjalnej wersji uporządkowanej nauki. Jest to pewność ambiwalentna. Jest to pewność Colasa Breugnon, który zawsze wie, co zrobić, choć jego poszczególne decyzje trudno nazwać przystającymi do oficjalnych wytycznych. Colas jest optymistą. Nie ma w nim za grosz średniowiecznej melancholii. Bywa smutny, ale smutek jego jest prosty. Nie ma w tym smutku komplikacji intelektualnej.
Błogosławieni ubodzy w duchu. Oni nie pozwalają sobie na komplikację. Żadna doktryna nie jest uboga. Przeciwnie. Gdzie logika się włącza, tam jest komplikacja. Tam bogactwo niepotrzebnej treści. Nic jej nie jest w stanie przezwyciężyć. Żadne kolejne twory umysłu, żadne kontrofensywy, kontrstanowiska. One też będą zatrute logiką i spekulacją. Zatrute myślą. Myśl ma bardzo wiele wspólnego ze śmiercią (Tak mówił Schopenhauer). Myśl wije się niczym ścieżka śmierci. Myśl rozwija się tylko ku śmierć. Myśl to melancholia. Myśl to pesymizm. Nawet jeśli go nie manifestuje, to on się w niej skrywa, dystansując się wobec optymizmu.
*
Przygnębienie to nastrój, który pojawia się – pisze Huizinga – przy rozważaniach nad rzeczywistością codzienną, gdy tylko dziecięca radość życia ustępuje miejsca poważniejszej refleksji.
Jedno ze znaczeń biblijnego Bądźcie jak dzieci. Prostota i bezkrytycyzm przeciw spekulatywnej myśli.
*
Fantazja to marzenie o lepszym świecie, o wyjściu poza przygnębienie, ale fantazja również wpisuje się w szerokie znacznie słowa melancholia. Myśleć po francusku to penser. Można by sądzić, że depenser będzie oznaczało zmyślić czy wymyśleć, a więc i fantazjować. Tymczasem znaczenie depenser jest bardziej pesymistyczne, melancholijne nawet, oznacza ono bowiem wydawać, tracić, trwonić.
Pesymizm to myślenie zmierzające ku pustce. Wracając zaś do Schopenhauera i jego utożsamienia włosów i myślenia, dodam: zmierzające ku łysinie…
*
Wysokie czoło jest jedną z charakterystycznych cech Heraklita – smutnego filozofa, pesymisty. W ikonografii barokowej popularny jest temat Heraklita i Demokryta, w którym smutkowi tego pierwszego przeciwstawia się śmiech drugiego. Pesymizmowi przeciwstawia się optymizm.
Takiego tematu w słynnym kolońskim (bo w tamtejszym muzeum Wallraf-Richartz się znajduje) Autoportrecie Rembrandta z 1668 (a więc malowanego u schyłku życia) dopatrzył się Wolfgang Stechow.
Rembrandt, Autoportret, 1668
Istnieje inna identyfikacja tematu. Jan Białostocki na obrazie, który jest ukazany na Autoportrecie, widzi nie poważnego Heraklita, ale hermę, którą identyfikuje jako Terminusa – symbol śmierci i przemijania, granicy ludzkiego życia. W takim ujęciu autor obrazu stałby świadomy i roześmiany naprzeciw zwiastuna swej śmierci.
Dwie różne identyfikacje, a interpretacja i przesłanie praktycznie to samo.
Rembrandt wygłosił tylko jedno twierdzenie programowe, pisząc w jednym z listów, że tematem swych dzieł czyni „największe i najnaturalniejsze wzruszenia”. Tym razem na przekór francuskiemu powiedzeniu (Le monde est une comédie pour ceux qui pensent, une tragédie por ceux qui sentent), można stwierdzić: myśleć, to widzieć życie jako tragedię, czuć, to widzieć życie jako komedię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz