Przeniesienie

Archiwum bloga znajduje się pod adresem: http://dzialkrytyczny.blog.onet.pl/

piątek, 18 maja 2012

Kościół Santa Maria w Uncastillo

Co mógł zrozumieć prosty pielgrzym z romańskim rzeźb, jakie widział na portalach kościołów pielgrzymkowych północnej Hiszpanii czy południowej Francji w drodze do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela? Czy jego zdolność odczytywania ograniczała się do umiejętności odnajdywania treści, jakie słyszał w kościele? Może był jak Atso w Imieniu Róży Umberto Eco? Gdy urzeczony patrzył na rzeźby, usłyszał za plecami Williama: „Nie zerkaj więcej na ten portal. Dosyć cię już straszono. Na wszystkie sposoby”. Bez wątpienia programy ikonograficzne były planowane tak, by odgrywać rolę w życiu pątników. Najkrócej mówiąc, miały za zadanie napominać pielgrzymów i przypominać im np. o czyhających na nich z każdej strony zagrożeniach ze strony wszechobecnego zła. Portale, tympanony, archiwolty i kapitele roją się od demonów i potępionych – wszystko po to, by z jednej strony przypomnieć ludziom, że są grzesznikami i że czeka ich Sąd Ostateczny, z drugiej strony, by odegnać złe siły od świętego miejsca. Jakby moralność można było wymóc jedynie przez strach.
Czy właśnie takie przesłanie pielgrzym odczytywał, gdy stał przed południowym portalem kościoła Santa Maria w Uncastillo? Dla mnie jest on zupełnie wyjątkowy i nieporównywalny z żadnym innym w średniowieczu.


Zamiast tympanonu posiada on archiwoltę o sześciu łukach opartych na trzech kolumnach, te z kolei zwieńczone są rozbudowanymi kapitelami i to one przedłużają się w te łuki archiwolty, które głównie przykuwają uwagę. To na nich dzieją się rzeczy, które nie tylko karmią ciekawość, ale i samą wyobraźnię. Można na nich bowiem zobaczyć świeckie sceny ukazujące wykoślawione okrucieństwo, rubaszne ekscesy i akty przemocy. Opilstwo, kłótnie, bójki i zabójstwa.

Inne łuki archiwolty ozdobione są w wijące się pnącza, które mając  znaczenie seksualne jak i fekalne, stanowią idealne sieci Szatana, które ten zarzuca na człowieka ulegającego cielesności. Poza tym pnącza o mocnym, jednolitym zarysie pęt mają kształt przypominający podkowy, a pomiędzy nimi znajdują się ni to liście ni to zaciśnięte pięści. Wszystko to przywodzi na myśl stalowe pięści przemocy i cielesności trzymające ludzi w garści, tych ludzi, którzy z życia zwykli czerpać pełną garścią, którzy nie omieszkają od życia i od losu domagać się swego.
Kolejnym elementem bogatej ikonografii portalu są stwory rodem z bestiariusza. Są wszędzie, jakby wypełniały każdą wolną przestrzeń, zacieśniając więzi między tym, co ludzkie a tym, co zwierzęce. I rzeczywiście zacieśniają, często dosłownie splatając się ze sobą, wchodząc w jakąś daleko posuniętą poufałość. Należy jednak zauważyć, że to, co ludzkie, jest jednoznacznie grzeszne – pełne przemocy, rozwiązłości, nieumiarkowania, a to, co zwierzęce, jest jednoznacznie szatańskie, począwszy od przedstawień rodem z Phisiologusa, skończywszy na „paszczy piekieł” pożerającej grzeszników.

Licznie reprezentowanym motywem ikonograficznym są również ci, których w średniowieczu nazywano ioculatores – „ludzie luźni”, bez czci, bo bez ojczyzny (niepowiązani społecznie), a więc ci, którzy zarabiali na życie, wiodąc cygański żywot – akrobaci, rybałci, kuglarze, zapaśnicy, muzycy, gimnastycy czy tancerze.


W ikonografii średniowiecza przedstawieniom ioculatores nadawano znacznie chrześcijańskie, widząc w nich symbol grzechów ducha oraz herezji. Powyginani akrobaci symbolizować mieli duchowe zwichnięcie, czyli odstąpienie od słusznej drogi Kościoła. W tych przedstawieniach artyści dawali jednak wyraz nie tylko kościelnego potępienia spekulacji intelektualnej odwodzącej od Kościoła, ale również wyraz niekłamanego podziwu dla ich sprawności. Na poziomie symbolicznym była to duchowa potencja, jak pisał Tetzlaff. Poza tym zapaśnicy i akrobaci przywołują myśli o fizyczności i seksualności (splecione nagie ciała). Często nadając ich twarzom zwierzęcy wyraz (Bredekamp), artyści przesyłali sygnał o demoniczności płci i pożądania cielesnego. Przedstawienia muzyków, tancerzy, akrobatów czy kuglarzy stały się narzędziem krytyki nieposkromionej cielesności.

W realiach średniowiecza ioculatores stanowili więc ostrzeżenie przed wypadnięciem poza społeczeństwo i królestwo niebieskie (prosto w sidła herezji, cielesnych żądz czy nieokiełznanych emocji), ale jednocześnie byli rozpalającą wyobraźnię ciekawostką dla prostego ludu. Mimo że nie cieszyli się dobrą reputacją, wzbudzali przecież wiele emocji, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom nieustannie uciskanych i zastraszanych.
I właśnie ten drugi aspekt wydaje się wykorzystywać „drugi Mistrz z Uncastillo”, jak określa go Durliatt.
Program ikonograficzny nie ogranicza się bowiem tylko do archiwolty. Jego składową częścią jest sześć kapiteli spiralnych kolumn, trzy po prawej od drzwi, trzy po lewej. Każdą trójkę czytać należy od lewej strony, ale zacząć „lekturę” trzeba od tych po prawej.
Dwa pierwsze kapitele nawiązują do Biblii. Pierwszy przedstawia grzech pierworodny, a więc upadek w grzeszność. Drugi ilustruje historię Kaina i Abla, a więc pierwszego morderstwa.

Trzeci kapitel roi się od splecionych ze sobą bestii i demonów, które rzucają się na duszę grzesznika. Po prawej jednak widać św. Michała z włócznią. Jego obecność tutaj oraz znaczenie wykracza jednak poza to przedstawienie i zarysuje się pełniej (zataczając niejako łuk niczym archiwolta) dopiero po ogarnięciu całości.

Po lewej od drzwi znów zaczynamy od lewej. Ten kapitel znów nie ilustruje żadnej ze scen biblijnych. Podobnie jak w trzecim kapitelu po prawej mamy do czynienia z duszą zmarłego. Tym razem jednak panuje tutaj dziwna harmonia. Sztywno trzymające się postaci o mocnej budowie szczelnie wypełniają kapitel. To jedna z grup ioculatores – zapaśnicy. W ikonografii interpretuje się ich jako symbol gniewu i przemocy. Ale jest to przemoc mocno stonowana. 

Kolejny kapitel przedstawia starotestamentalną scenę rzezi, jaką urządził Jozue w Gibeon, wstrzymując słońce.
Ostatni kapitel przedstawia scenę walki Dawida z Goliatem, przy czym Dawida z kamieniem widać od frontu, a Goliat widnieje z drugiej strony kapitela. Na rogu zaś mamy postać na koniu.
Przedstawieniami na kapitelach kieruje pewna symetria. Otóż dwa kapitele (z każdej strony) znajdujące się bliżej wejścia do kościoła poruszają tematy biblijne (nawiasem mówiąc ze Starego Testamentu, który w jakiś sposób usankcjonował przemoc). One są bardziej „religijne”, są bliżej (w sensie przenośnym) wejścia do królestwa niebieskiego, bliżej raju (z prawej) i bliżej królewskiego tronu (z lewej). Skrajne kapitele są zaś bardziej ludzkie w tym znaczeniu jakie ludzkości nadała archiwolta, a więc najbardziej podległe demoniczności.
Prawa strona przedstawia dzieje ludzkości, począwszy od pierwszego grzechu, przez zwrócenie się przeciw najbliższym, aż do całkowitego wynaturzenia (scena z trzeciego kapitelu odsyła nas na architraw, gdzie naoglądaliśmy się ostrzeżeń o przemocy, cielesności czy demoniczności), które skutkuje porwaniem do piekieł.
Lewa strona próbuje jednak załagodzić ten ostateczny i jakże drastyczny wyrok (zwiastunem może być już św. Michał). Oto bowiem widzimy zapaśników, bądź co bądź przedstawicieli siły kontrolowanej, która przez odpowiednie ukierunkowanie skłonności do przemocy (Jozue), w ostatecznym rozrachunku dąży do wyeliminowania zła (Dawid).
Drugi Mistrz z Uncastillo zdaje się twierdzić, że świat jest oparty na przemocy, jednak można ją skierować na właściwe tory. Ostatnie przedstawienie, towarzyszące ostatniemu spojrzeniu w lewo pątnika przed jego wejściem do kościoła, jest ostatnim napomnieniem. To spojrzenie w oczy Goliata, którego każdy z osobna musi w sobie pokonać.

Zauważmy jeszcze jedno. Dwa ostatnie kapitele z lewej strony przedstawiają, co ciekawe, ludzi na koniach. Zarówno Jozue jak i jeździec z ostatniego współdziałają ze zwierzętami. Zwierzęcość zostaje więc w jakiś sposób opanowana.
I tu jest miejsce, by wspomnieć o św. Michale. Cóż on innego robi, jak nie opanowuje zwierzęcość vel diabelskość vel grzeszność? Otóż na archiwolcie dochodzi do pewnej ciekawej wolty. Przemiana dokonuje się między stronami – lewą i prawą, czemu, w pewnym sensie, przyświeca akrobata znajdujący się idealnie nad osią portalu.

Po prawej stronie najwyższego łuku archiwolty zgrupowane są przedstawienia przemocy, bestii i ioculatores. Lewa strona (ta nad kapitelami z Jozuem i Dawidem) jest bogatsza. To właśnie tam znajduje się paszcza piekieł. A niedaleko niej inne przedstawienie nawiązujące do idei „mistycznego kanibalizmu”.

To właśnie św. Michał – choć w zupełnie innym typie ikonograficznym. Jest on przeciwieństwem paszczy piekieł. Zaszedł Szatana od tyłu i rzuciwszy się na niego, złapał za rozwartą paszczę. Szatan w tym przedstawieniu wygląda już zdecydowanie groteskowo, żeby nie powiedzieć… Właśnie.
Do określenia stylu przedstawień znajdujących się na portalu, zwłaszcza na archiwolcie, świetnie nadaje się pewien teatralny termin, którego używać zaczęto kilka ładnych wieków później. Chodzi mi o burleskę. Nie odbieram jednak tych rzeźb jako parodii oficjalnych programów ikonograficznych Kościoła ani jako dowodu kultury ludowej średniowiecza, o jakiej pisał Bachtin. Burleska poprzez swoją żartobliwą przesadę świetnie nadaje się do zilustrowania tej zaskakującej tezy drugiego Mistrza z Uncastillo. To niebywałe, ale artysta zdaje się twierdzić, że natura człowieka, jej niezakorzenienie i brutalność jest znacznie bliżej możliwości samooczyszczenia niż się nam może wydawać. Zdaje się przytępiać i rozmazywać grot dualizmu, który ostatecznie zniesiony zostanie w XIII wieku. 
Dynamiczna frontalność figur z portalu wyraźnie odbiega od obowiązującego ówcześnie hieratycznego charakteru rzeźby. Statyczność i programowa jednoznaczność nauki Kościoła wydaje się nie zadawalać artysty. Dynamizm i dramatyzm wynikające z niestałości i chwiejności natury człowieka są mu o wiele bliższe. Może dlatego kapitelom każe spoczywać na spiralnych kolumnach?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz